DevCashFlow.pl

Każdy modelarz wie, że dzień oblotów to dzień potencjalnej kraksy. W biznesie deweloperskim jest podobnie, tylko stawki są wyższe.

Każdy modelarz wie, że dzień oblotów to dzień potencjalnej kraksy. W biznesie deweloperskim jest podobnie, tylko stawki są wyższe.

Każdy modelarz wie, że dzień oblotów to dzień potencjalnej kraksy. W biznesie deweloperskim jest podobnie, tylko stawki są wyższe.
Wczorajszy dzień na lotnisku był idealnym podsumowaniem tego, na czym polega realizacja złożonych projektów. Pogoda dopisywała, modele były starannie przygotowane, a atmosfera pełna skupienia i podekscytowania. Kilka pierwszych lotów przebiegło gładko — czysta przyjemność obserwowania, jak maszyna, którą budowało się godzinami, zachowuje się dokładnie tak, jak przewidywały plany i obliczenia. Aż do momentu, gdy przestała. Chwila dekoncentracji, nieprzewidziany podmuch wiatru i jeden z modeli ląduje twardo, z trzaskiem łamanego drewna. Koniec zabawy? Nie, początek innej. To ciekawe, jak bardzo przypomina to prowadzenie projektu deweloperskiego. Masz starannie przygotowany biznesplan, harmonogram i budżet. Wszystko wygląda idealnie na papierze. Ruszasz z pracami i przez jakiś czas wszystko idzie gładko. Aż do momentu, gdy przestaje. Awaria sprzętu. Nagły wzrost cen materiałów. Opóźnienie po stronie podwykonawcy. To nie są sytuacje z kategorii "czy", tylko "kiedy". W modelarstwie kluczowe jest to, co masz w swojej skrzynce warsztatowej — zapas kleju, balsy, węgla i narzędzi. W projekcie deweloperskim kluczowe jest to, co masz w rezerwach budżetowych i buforach cash flow. Bez tego zapasu drobne pęknięcie na kadłubie kończy lot. A drobne potknięcie w projekcie zamienia się w finansową katastrofę, która zatrzymuje całą inwestycję. Tym akurat zajmujemy się w DevCashFlow — modelowaniem płynności nie tylko na scenariusz optymistyczny, ale przede wszystkim na te nieuniknione "twarde lądowania". Bo prawdziwą miarą sukcesu nie jest unikanie problemów, tylko posiadanie zasobów, by je sprawnie rozwiązać.
Zarządzanie ryzykiem to nie wróżenie z fusów. To planowanie na to, co niemal pewne: że coś pójdzie nie tak.
Andrzej