DevCashFlow.pl

Są błędy, które uziemiają projekt na stałe. I są takie, które tylko psują estetykę. W obu przypadkach recepta jest ta sama, choć w drugim bywa trudniejsza do przełknięcia.

Są błędy, które uziemiają projekt na stałe. I są takie, które tylko psują estetykę. W obu przypadkach recepta jest ta sama, choć w drugim bywa trudniejsza do przełknięcia.

W warsztacie modelarskim pomyłka przy cięciu kluczowego elementu konstrukcyjnego może oznaczać tygodnie pracy zmarnowane. Czasem wystarczy chwila nieuwagi, złe spojrzenie na plany, zbyt duży nacisk na skalpel. Model, zamiast latać, skończy jako wzorzec tego, jak nie należy czegoś robić. Innym razem błąd jest czysto estetyczny. Rysa na lakierze, lekka asymetria, niedokładnie położona kalkomania. Model będzie latał doskonale, ale jego twórca już zawsze będzie widział tę jedną, małą niedoskonałość. Irytujące, ale niegroźne. W projektach deweloperskich dynamika jest uderzająco podobna. Błędna kalkulacja w modelu finansowym może wysadzić w powietrze cały harmonogram i rentowność. To błąd strukturalny, którego konsekwencje narastają z każdym etapem inwestycji. Są też błędy estetyczne. Drobne opóźnienie, nieprzewidziany koszt, który mieści się w buforze, zmiana dostawcy na nieco droższego, ale pewniejszego. Projekt idzie dalej, ale marża jest odrobinę niższa, niż zakładał arkusz w Excelu. Boli, ale nie zabija. Ironia polega na tym, że o ile katastrofę łatwo jest zdiagnozować i zaakceptować jej skutki, o tyle małe, "estetyczne" błędy potrafią ciągnąć się za projektem jak cień. Trudno je odpisać w straty, bo strata jest nieoczywista, rozmyta w czasie. Zarządzanie płynnością w takich warunkach wymaga nieustannej kontroli i korygowania kursu. Tym akurat zajmujemy się w DevCashFlow – dbaniem o to, by małe rysy nie zamieniły się w pęknięcia konstrukcyjne. Co więc robić, gdy błąd już się zdarzył? Niezależnie od skali – zakasać rękawy, przeliczyć wszystko od nowa i pracować dalej. Tyle i aż tyle.
Pytanie nie brzmi "czy", tylko "kiedy i jak" zareagujemy na błąd.
Andrzej